Asset Publisher Asset Publisher

Powrót maszyn wielooperacyjnych z nadleśnictwa Lipusz

Harwester i dwa forwardery wracają do Rucianego- Nidy. Przez ostatnie trzy miesiące nasi operatorzy pracowali w Lipuszu na Kaszubach w ramach pomocy przy usuwaniu skutków sierpniowego huraganu. Jak wielki był to kataklizm, każdy mógł się przekonać obserwując doniesienia ogólnopolskich mediów.

W ramach pomocy dotkniętym katastrofą nadleśnictwom, Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku wytypowała m.in. zestaw maszyn Nadleśnictwa Maskulińskie. Końcem września nadleśniczowie Krzysztof Czaporowski i Maciej Kostka uzgadniali szczegóły porozumienia dotyczącego pracy operatorów naszego nadleśnictwa. Do Lipusza wyjechała trzyosobowa delegacja mająca na miejscu rozpoznać przyszłe warunki pracy oraz zorganizować pobyt naszych pracowników. W jej skład weszli Pan Jacek Marusa, Pan Jacek Schramke oraz Pan Łukasz Słonka. W trakcie jednodniowego pobytu, wraz z leśniczym Leśnictwa Zdroje oraz inżynierem nadzoru dokonano oględzin rewiru, który przeznaczony został dla naszych maszyn. 2 października rozpoczęto przewóz harwestera oraz forwarderów do nadleśnictwa Lipusz (RDLP Gdańsk). Następnego dnia cały zestaw był już na miejscu i rozpoczął pracę. Porozumienie pomiędzy nadleśnictwami przewidywało naszą obecność do końca 2017 roku. Harwester to maszyna służąca bezpiecznemu ścinaniu drewna w lesie. Forwarderem drewno jest wywożone (zrywane) z miejsca w którym zostało ścięte, do miejsca, gdzie będzie czekało na wywóz z lasu. Szerokie specjalnie skonstruowane koła tych maszyn sprawiają, że gleba w lesie nie jest niszczona.

O tym, jak ciężkie warunki zastaliśmy na miejscu świadczą częściowo zdjęcia. Ogromu zniszczenia nie oddawały relacje telewizyjne. Zdewastowane zostały połacie pięknych niegdyś drzewostanów! Ponadto jest to ogromna ludzka tragedia, bo przecież żywioł nie zniszczył tylko lasu, ale wszystko co napotkał na swojej drodze: domy, osady, wsie oraz całą infrastrukturę. Każdego dnia praca na powierzchniach wymagała ogromnego skupienia i planowania swych działań nie na krok ale dwa kroki do przodu. Nadleśnictwo nasze do pracy w Lipuszu skierowało swoich sprawdzonych operatorów – Panów Andrzeja Zwierzyńskiego, Jacka Marusę, Jana Turskiego oraz Andrzeja Jaworskiego. Dzięki dużemu zaangażowaniu i ogromnemu doświadczeniu w trakcie trzech miesięcy pozyskali oni prawie 5 tys. m3 surowca drzewnego. Praca pomimo trudnych i niebezpiecznych warunków zakończyła się bez wypadków i większych awarii. O tym jak intensywne działania prowadzono, niech świadczy fakt, iż w szczytowym okresie pracowało w tamtejszym nadleśnictwie 45 harwesterów i ponad setka forwarderów. Zorganizowanie w tak skrajnie trudnych warunkach pracy ludzi i sprzętu po raz kolejny pokazało, że leśnicy z niejedną trudną sytuacją potrafią sobie poradzić. Nie załamują rąk, tylko zakasują rękawy.

W 2018 roku prace przy uprzątnięciu nagromadzonego surowca nadal będą prowadzone i jesteśmy pewni, że już za kilkanaście lat, podobnie jak to miało miejsce w Puszczy Piskiej, znów zaszumią knieje.