Asset Publisher Asset Publisher

Leśne Przedszkole

Zamiast ścian był las, sufitem- niebo, a jaka ciekawa podłoga! Ile na niej rosło, ile z niej można było pozbierać rzeczy: małych , dużych, miękkich , twardych, krótkich , długich…

Nieograniczona ciekawość szła w parze z niemalże nieograniczonymi możliwościami, jakie dawała ta naturalna „sala” . Błysk w oku dziecka, który podnosząc żołędzia zauważył, że obok jest „jakiś czarno- biały pająk”. Zachwyt nad małym ślimakiem, który po kilkukrotnym wyrecytowaniu wierszyka w końcu pokazał „rogi”!

Zaciekawienie widać było u maluchów na każdym kroku.

Moja wizyta w niemieckim przedszkolu, leśnym przedszkolu…to wspaniałe doświadczenie.

Z takim bagażem doświadczeń zaobserwowanym u naszych zachodnich sąsiadów, nie mogło być inaczej: musiało w końcu nastąpić i u nas pierwsze spotkanie, które nawiązywało do tych widzianych za granicą.

Obowiązkowo zaopatrzeni w gumiaczki, nieprzemakalne spodnie, czapeczki, uśmiech na twarzy ruszyliśmy do lasu!

Dzieci zawsze dobrze tam się czują. Jest on dla nich nieporównywalnie ciekawszym miejscem niż dla nas. Tyle tajemnic! Tyle do odkrycia!

Zaczęliśmy od wsłuchania się w las. Zamknięte oczy- nie na długo, to przecież przedszkolaki- pozwoliły na wsłuchanie się w dźwięki  budzącego się lasu. Słychać było, jak kropelki rosy kapią na liście, lekki ich szum, a nawet kilka spadających żołędzi, które jak się okazało „spadają głośniej, jak ma się zamknięte oczy”.

Jak już osłuchaliśmy się z dźwiękami nastał czas na przywitanie się z ziemią… Przykucnęliśmy i dzieci musiało przyłożyć rączki do ziemi. Kiedy już to zrobiły, usłyszały zdanie: „właśnie dotykacie planety „Ziemia”, która w kosmosie krąży wokół słońca”… Sprawa wydająca się tak oczywistą, zbudziła ogromne zdziwienie dzieci, które niemalże poczuły się, jakby uczestniczyły w kosmicznym eksperymencie. To doskonała okazja, żeby porozmawiać o zrównoważonym rozwoju- oczywiście w zrównoważonym przedszkolnym języku.

A potem? Zbudowaliśmy mrowisko z żołędzi, wyśledziliśmy dziesiątki „robaczków”- na wagę złota ceniona była biedronka, wykonaliśmy piękne bukiety z liści, bo jesienią to oczywisty priorytet, a nawet rozwikłaliśmy zagadkę: tajemnicze dwie białe kulki na liściu dębu okazały się galasami, a nie jak wcześniej dzieci przypuszczały jajami dinozaura, oczami liścia, bałwankiem…

Dzieci w lesie czują się doskonale! Zabierajmy je tam na spacery jak najczęściej.
Dziękujemy za wspólnie spędzony czas!